Już są wakacje! Ciesze się z tego...chyba... Wszyscy w takich sytuacjach pytają "Masz jakieś plany na wakacje?", "Co będziesz robić w wakacje?", więc i ja was chciałam zapytać, co będziecie robić?
Ja osobiście przez lipiec będe na oddziale, z czego się bardo ciesze :) A jeżeli chodzi o sierpień to jadę do hiszpani, z jednej strony cieszę się, ale z drugiej strony boje się, bo nie będzie w pobliżu żadnego znanego szpitala...ale jakoś muszę sobie poradzić, i przede wrzystkim przerzyć...
Pozdro,
Zyleciara
P.S. Bardzo prosze wszystkich, którzy mnie znają, zeby nie pisali w komentarzach moich prawdziwych danych. Chciałam, żeby ten blog był i pozostał anonimowy. Jak chcecie to się podpisujcie, ale jak do mnie piszecie to piszcie do mnie jako do Zyleciary :)
sobota, 30 czerwca 2012
wtorek, 5 czerwca 2012
Wolność!!!
Jutro wychodze z oddziału stacjonarnego psychiatrii dzieci i młodzierzy!!! Bardzo się cieszę, bo przedewszystkim wracam na oddział dzienny psychiatrii dzieci i młodzierzy!!! Znowu będe wśród ludzi na których mi zalerzy!!! Znów będe na co dzień spotykać panią Olge, panią Zosie, i wszystkich innych psychologów, pana Maćka, panią Dorote, moją klase, moich przyjaciół!!! Tęsknie za nimi...
Pozdro,
Zyleciara
Pozdro,
Zyleciara
czwartek, 31 maja 2012
To było...dziwne...
Krutko pisze, bo niestety czasu nie mam. Wczoraj miałam terapie z panią Olgą. Było ok, ale...dziwnie. Podczas terapi chyba 200 razy powiedziałyśmy słowo dziwne i wszystkie tego słowa odmiany, to było po prostu...dziwne... :S
Dzisiaj dostałam przepustke od 13:30 do 20:00. Poszłam na lekcje śpiewu i czeka mnie jeszcze koncert szkoły wokalno-aktorskiej. Kiedy wyszłam z oddziału zdziwiłam się, bo ilość ludzi mnie przerarzała, wszystko mnie przerarzało...
Pozdro,
Zyleciara
Dzisiaj dostałam przepustke od 13:30 do 20:00. Poszłam na lekcje śpiewu i czeka mnie jeszcze koncert szkoły wokalno-aktorskiej. Kiedy wyszłam z oddziału zdziwiłam się, bo ilość ludzi mnie przerarzała, wszystko mnie przerarzało...
Pozdro,
Zyleciara
środa, 30 maja 2012
Oddział stacjonarny...
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale tak dużo się działo, że jakoś zapomniałam.
Dwa tygodnie przed rozprawą wpadłam w depresje, to u mnie częste, ale nie w takim nasileniu... Dzień w dzień się ciełam po rękach, piłam piwo, więcej paliłam niż do tych czas, a co gorsza brałam acodin prawie na porządku dziennym...
W dniu rozprawy dowiedziałam się, że moi rodzice dostali kuratora...wystraszyłam się... Na oddziale dziennym dostałam najmocniejszego psychotropa na uspokojenie jakiego mieli. Po powrocie do domu zmieszałam go z 14 tabletkami acodinu i mocno, bardzo mocno się pociełam...chciałam się zabić... Na szczęście się nie udało...
Następnego dnia prubowałam się znowu zabić... Wziełam 8 tabletek acodinu, bo tylko tyle mi zostało, wypiłam wino i się pocięłam... Trafiłam po tym na toksykologie do wtorku... Po tym wraz z panią Olgą i panią Zosią zdecydowałyśmy, że dobrze by było, żebym na 2 tygodnie trafiła na oddział stacjonarny w celu żucenia lekomani i cięcia się...
I tu jestem, i będe jeszcze trochę...ale jest okej :) Dzisiaj mam terapie z panią Olgą.
Pozdro,
Zyleciara
Dwa tygodnie przed rozprawą wpadłam w depresje, to u mnie częste, ale nie w takim nasileniu... Dzień w dzień się ciełam po rękach, piłam piwo, więcej paliłam niż do tych czas, a co gorsza brałam acodin prawie na porządku dziennym...
W dniu rozprawy dowiedziałam się, że moi rodzice dostali kuratora...wystraszyłam się... Na oddziale dziennym dostałam najmocniejszego psychotropa na uspokojenie jakiego mieli. Po powrocie do domu zmieszałam go z 14 tabletkami acodinu i mocno, bardzo mocno się pociełam...chciałam się zabić... Na szczęście się nie udało...
Następnego dnia prubowałam się znowu zabić... Wziełam 8 tabletek acodinu, bo tylko tyle mi zostało, wypiłam wino i się pocięłam... Trafiłam po tym na toksykologie do wtorku... Po tym wraz z panią Olgą i panią Zosią zdecydowałyśmy, że dobrze by było, żebym na 2 tygodnie trafiła na oddział stacjonarny w celu żucenia lekomani i cięcia się...
I tu jestem, i będe jeszcze trochę...ale jest okej :) Dzisiaj mam terapie z panią Olgą.
Pozdro,
Zyleciara
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Rozprawa...
Moje liceum stety/niestety poinformowało prokurature o mojej sytuacji rodzinnej. 17.05.2012 będzie sprawa o ograniczeni praw rodzinnych. Boję się, że dadzą nam kuratora rodzinnego, albo mnie wsadzą gdieś do jakiegoś ośrodka opiekuńczo-wychowawczego :'( Boję się... Co teraz ze mną będzie... Gdzie ja się wogule podzieje...
Mam nadzieje, że przed rozprawą jakiś szlak mnie trafi i umre, albo niespodziewanie wypadne z okna i się zaboje, albo coś się stanie i umrę... COKOLWIEK, żeby UMŻEĆ i rzebym nie musiała być na tej rozprawie...
Nawet jak mnie nigdzie nie wsadzą, tylko odbiorą/ograniczą prawa rodzicielskie mojemu tacie, to itak mam prze*ebane... Znam go... pewnie się będzie na mnie, mamie i moim bracie wyrzywać psychicznie...
Co ja ze sobą teraz zrobie..? Już po mnie... Ja niechciałam nic zrobić źle...ale rozwaliłam całą rodzine...to wszystko moja wina...
Mamo i Tato, pewnie nie czytacie tego bloga, ale przepraszam... To wszystko moja wina... Przepraszam...
Zyleciara
Mam nadzieje, że przed rozprawą jakiś szlak mnie trafi i umre, albo niespodziewanie wypadne z okna i się zaboje, albo coś się stanie i umrę... COKOLWIEK, żeby UMŻEĆ i rzebym nie musiała być na tej rozprawie...
Nawet jak mnie nigdzie nie wsadzą, tylko odbiorą/ograniczą prawa rodzicielskie mojemu tacie, to itak mam prze*ebane... Znam go... pewnie się będzie na mnie, mamie i moim bracie wyrzywać psychicznie...
Co ja ze sobą teraz zrobie..? Już po mnie... Ja niechciałam nic zrobić źle...ale rozwaliłam całą rodzine...to wszystko moja wina...
Mamo i Tato, pewnie nie czytacie tego bloga, ale przepraszam... To wszystko moja wina... Przepraszam...
Zyleciara
niedziela, 8 kwietnia 2012
Święta Wielkanocne :)
Zawsze w święta (jakieby one nie były) powinno być rodzinnie. Wszyscy powinni być zadowoleni, nie powinno być kłutni. U mnie zawsze były, to tak jakby...tradycja rodzinna.
Dziś jest inaczej. Jak narazie żadnych kłutni, nieporozumień. Nie kłucę się z mamą, jesteśmy wszyscy uśmiechnięci, szczęśliwi. Nawet z moim bratem się dogaduje...
Gdyby tak było zawsze... To byłoby cudowne... Cuż, pożyjemy, zobaczymy :)
Wesołych Świąt wszystkim,
Zyleciara
Dziś jest inaczej. Jak narazie żadnych kłutni, nieporozumień. Nie kłucę się z mamą, jesteśmy wszyscy uśmiechnięci, szczęśliwi. Nawet z moim bratem się dogaduje...
Gdyby tak było zawsze... To byłoby cudowne... Cuż, pożyjemy, zobaczymy :)
Wesołych Świąt wszystkim,
Zyleciara
środa, 28 marca 2012
W domu
W domu jest obecnie coraz lepjej. Wjęcej rozmawiam z mamą, mniej się z nią kłucę. Niedawno miałam nieprzyjemną sytuacje z pewną osobą. Mama mnie broniła, wsparła. Od dawna nie byłam z mamą tak blisko.
Mamo jak to czytasz, to dzięki za wszystko, za to, że jesteś. Bez twojego wsparcia chyba bym się załamała...
Mamo jak to czytasz, to dzięki za wszystko, za to, że jesteś. Bez twojego wsparcia chyba bym się załamała...
Subskrybuj:
Posty (Atom)